Adwentowe zamyślenia seniorów — refleksje, które warto poznać
Adwent to czas wyjątkowy — czas oczekiwania, zadumy i przygotowań na narodzenie Chrystusa. To moment, który dla wielu z nas ma szczególne znaczenie, zwłaszcza dla seniorów, którzy swoje doświadczenia, wspomnienia i przemyślenia chętnie dzielą się z całą społecznością.
W naszej gminie wielu seniorów postanowiło podzielić się swoimi refleksjami na temat Adwentu i Świąt Bożego Narodzenia. Ich słowa niosą mądrość, nostalgiczny klimat dawnych lat, a jednocześnie aktualne, uniwersalne przesłania — o czasie oczekiwania, rodzinie, miłości, wartościach i codziennych wyzwaniach.
Kazimierz Winiarski
Adwent jest czasem rozpoczęcia nowego Roku Liturgicznego. Adwentowe zamyślenie przypomina nam przyjście Chrystusa w swojej chwale. Adwent przypomina nam także, jak mamy żyć, aby wejść do Królestwa Bożego. Adwentowe zamyślenia to także zastanowienie się człowieka nad swoim życiem. Adwentowe dni to oczekiwanie. To czas na rozmyślanie nad przeżytymi dawnymi latami. Zamyślenie adwentowe jest czasem czuwania człowieka, bo przecież nie zna on ani dnia, ani godziny przyjścia Chrystusa.
Grażyna Zych
Adwent to czas oczekiwania na przyjście Chrystusa. To moment, w którym warto zadać sobie pytanie: co mogę zrobić, aby lepiej przygotować się na ten czas? Przystąpić do spowiedzi, okazać bliźnim poszanowanie i szacunek, umieć przeprosić. To także próba odbudowania relacji z tymi, z którymi nie zawsze jesteśmy w dobrych kontaktach. Adwent to również przygotowanie do Wigilii — ubieranie choinki i przyrządzanie potraw, które pamiętamy z dawnych lat. To czas zamyślenia, refleksji i nawiązywania relacji z ludźmi. To roraty, chwile przemyśleń i cichego oczekiwania, niekiedy przeżywanego w samotności.
Kazimiera Klimkowicz
Adwent to czas oczekiwania na narodzenie Chrystusa. Ludzie są zamyśleni, skupieni, a jednocześnie przypominają sobie historyczne oczekiwanie na Mesjasza. Adwent prawdopodobnie po raz pierwszy ustalono w V wieku. Ludzie wówczas pościli już od św. Marcina, czyli od 11 listopada aż do Bożego Narodzenia, czyli 25 grudnia. W Kościele katolickim zaczynają się roraty z lampionami. Dawniej czas od św. Andrzeja nazywano Przedgodami. Ludzie starsi skupiali się na modlitwach za zmarłych, ponieważ wierzyli, że ich dusze przybywają do ludzkich siedzib, a wracają dopiero po Godach, czyli świętach Bożego Narodzenia. W Adwencie młodzi ludzie przygotowywali się do śpiewania kolęd, aby później, w kolędniczych przebraniach, chodzić od domu do domu i kolędować, a także składać życzenia. W Adwencie dominował w kościele i w domach kolor fioletowy.
Kazimiera Mercik
Prace adwentowe to aktywności o charakterze duchowym i praktycznym, które pomagają w przygotowaniu świąt. Obejmują one refleksję i modlitwę, np. spowiedź i rekolekcje, a także w praktyczne działania, takie jak tworzenie ozdób. Mogą to być wieńce adwentowe, bombki, a także pieczenie pierniczków, przygotowanie kartek świątecznych oraz pisanie i składanie życzeń.
Ważna jest również pomoc potrzebującym. Bardzo istotne jest wspólne spędzanie czasu, czytanie książek, słuchanie kolęd oraz kolędowanie. Ważne są także refleksje i duchowe przygotowanie, takie jak rekolekcje adwentowe i spowiedź – skorzystanie z sakramentu pokuty i pojednania.
Postanowienia adwentowe obejmują ograniczenie czasu spędzanego przed telewizorem, rezygnację z palenia papierosów, picia alkoholu oraz korzystania z komputera, a skupienie się na spełnianiu dobrych uczynków. Warto czytać fragmenty Biblii dotyczące narodzin Pana Jezusa oraz rozważać treści niedzielnych czytań liturgicznych.
Można wykonać wieniec z czterema świecami symbolizującymi niedziele Adwentu. Innym pomysłem jest upieczenie i udekorowanie pierników oraz podarowanie ich bliskim. Warto również wykonać ozdoby choinkowe, np. łańcuchy, zrobić własnoręcznie prezenty, a także przygotować paczkę dla potrzebujących lub osób samotnych. Praktykowanie zwyczajów adwentowych jest bardzo ważne – Adwent jest czasem oczekiwania i przygotowania na przyjście Zbawiciela. Zadaniem Kościoła jest jak najlepsze przygotowanie wiernych. Kolor szat liturgicznych w tym okresie jest fioletowy. W trakcie całego Adwentu czytana jest Księga proroka Izajasza, której przesłaniem jest nadejście Mesjasza, który wyzwoli Izraelitów.
Krystyna Kuliga
Z każdym kolejnym Adwentem widzę, jak biegnie czas — nie tylko do przodu, ale jakby się domykał. Wracam myślami do chwil, które minęły już bezpowrotnie, do ludzi, których kochałam, a których nie ma już obok mnie, oraz do tych, którzy są zajęci i nie mają chwili czasu, aby się zatrzymać i porozmawiać przy herbatce o problemach, o sprawach smutnych i wesołych — o wszystkim. Adwent przypomina mi, że czekanie jest sztuką. Kiedyś czekałam na święta, na wolne dni od pracy, kiedy mogłam odpocząć. Obecnie czekam inaczej, spokojniej. Czekam na światło, które rozprasza lęk i koi moje serce. Patrzę na świece adwentowe i uświadamiam sobie, jak wiele światła w życiu otrzymałam od rodziny, przyjaciół, a także od ludzi, których spotkałam przypadkowo na swojej drodze. Każda świeca to wspomnienie — jasne lub przygaszone, ale wszystkie potrzebne. W Adwencie uczę się także wdzięczności i przebaczania innym, aby nie obciążać serca dawnymi urazami. Uczę się nadziei, że każdy dzień może przynieść coś dobrego, że mimo zmęczenia światło wraca. Zawsze światło wraca, choć czasem powoli. Nawet w najbardziej szarych dniach można znaleźć promień, który przypomina, że jesteśmy kochani i że nie musimy czuć się samotni.
Janina Jabłońska
Przeszło lato, jesień zrzuciła liście, zrobiło się najpierw kolorowo, a potem szaro. Na dodatek śnieg otulił wszystko. I tak ten czas leci. Dni są bardzo krótkie, szybko mijają i już „święta Katarzyna klucze pogubiła, a święty Andrzej znalazł i ogłosił Adwent zaraz”. Adwent to czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. Na rozpoczęcie Adwentu, już w pierwszą niedzielę, w kościele stoją pięknie udekorowane cztery świece. W pierwszą niedzielę Adwentu zapala się pierwszą świecę i tak aż do nadejścia oczekiwanej, pięknej chwili. W Adwencie odprawiane są roraty. Dawniej roraty odprawiano wczesnym rankiem, gdy było jeszcze ciemno. Do kościoła trzeba było iść ze świecą albo lampionem. Dziś roraty odbywają się po południu, aby ułatwić ludziom przybycie do kościoła. Dawniej w Adwencie, podobnie jak w poście, nie urządzano przyjęć, uroczystości ani zabaw. Wszyscy czekali na święta. Cóż — i to uległo zmianie. Po Wszystkich Świętych każdy jest zagoniony, w sklepach pełno ozdób świątecznych. Każdy biega po prezenty, na początku Adwentu ubiera choinkę i w sumie nie wiadomo po co.
I gdy tak pomyśleć — gdzie te święta z tamtych lat, gdy cieszył nas cały świat? Gdzie zapachy mej młodości: grzybów, barszczu i słodkości? Świeżych wędlin od rzeźnika, kaszy i grochu od rolnika. Choinek pachnących lasem, kolędników śpiewających. Pasterki wśród nocnej ciszy. Gwaru rodzin z całej okolicy. Dziś nierzadko brakuje miłości wśród rodziny. Każdy robi dziwne miny. Młodzi starszych wyśmiewają, gdy kolędę zaśpiewają.
Maria Półchłopek
Adwent rozpoczyna się przeważnie w ostatnią niedzielę listopada i trwa do Wigilii Bożego Narodzenia. Są to cztery niedziele, podczas których zapalane są kolejne świece, symbolizujące nadzieję, pokój, radość i miłość. Cały ten czas jest oczekiwaniem na narodzenie Pana Jezusa.
Katolicy, w miarę możliwości, uczęszczają codziennie na Msze Święte roratnie, które dawniej odbywały się wcześnie rano, a obecnie w niektórych kościołach odprawiane są wieczorem. Nie było wówczas ulicznego oświetlenia, więc ludzie na roraty chodzili z latarniami. W chwili obecnej dzieci wykonują lampiony i przynoszą je do kościoła. Bezpośrednio przed Mszą ustawiają się z lampionami w pary i przy wygaszonych światłach procesyjnie idą do ołtarza, za nimi ministranci, a na końcu księża. Gdy rozpoczyna się Msza, zapalają się światła i rozbrzmiewają organy.
Od początku Adwentu trwają przygotowania do świąt. Szóstego grudnia prawie wszystkich odwiedza Święty Mikołaj, bo czy mały, czy duży człowiek lubi otrzymywać prezenty. Pochłania to wiele czasu, ponieważ prezenty trzeba kupić, zapakować i dostarczyć do odbiorcy. Trzeba również przynieść z lasu lub kupić żywą choinkę, przyciąć ją, ustawić w odpowiednim miejscu i ładnie ubrać.
Kto wysyła kartki z życzeniami, musi je kupić, wypisać i zanieść na pocztę. Inni dużo czasu poświęcają rozmowom telefonicznym, aby chociaż dwa razy w roku, z okazji świąt, złożyć życzenia i porozmawiać z bliskimi. Zakupy w chwili obecnej pochłaniają nieco mniej czasu, ponieważ wszystkiego jest pod dostatkiem i nie trzeba stać w długich kolejkach. Dzieci przygotowują scenki, stroje i uczą się nowych kolęd. W ostatnich dniach pieczemy, gotujemy i gruntownie sprzątamy mieszkania. Bliżej świąt katolicy spieszą do spowiedzi, aby oczyścić się z grzechów i w spokoju zasiąść przy wigilijnym stole. Nie zapominają także o starszych i chorych, którym pomagają posprzątać oraz zanoszą trochę domowego pieczywa czy wędliny.
Gdy wszystko jest już gotowe i pojawi się pierwsza gwiazdka na niebie, całe rodziny gromadzą się przy stole nakrytym białym obrusem, pod którym znajduje się siano. Na stole świeci się świeca zakupiona w kościele oraz leżą opłatki, którymi łamiemy się po modlitwie poprowadzonej przez najstarszego członka rodziny. Wszyscy składają sobie życzenia, a następnie spożywają potrawy wigilijne. Po wieczerzy radośnie kolędujemy.
W mojej rodzinie przeżywamy święta jak dawniej — wigilijne dania są smaczne, ale postne. Są jednak już rodziny, które na święta wyjeżdżają do ciepłych krajów, aby odpocząć i uniknąć wszystkich przygotowań.
W ciągu roku coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. Zastanawiam się, kto ten kościół utrzyma, skoro są one bardzo duże. Przecież nie zamkniemy ich, bo w naszym Sanktuarium mamy świętego Józefa Sebastiana Pelczara, do którego przybywają nie tylko nasi parafianie, ale także pielgrzymi. Może część ludzi to przemyśli i wróci do kościoła. W wolnym czasie często się nad tym zastanawiam.
Krystyna Giemza
Adwent to czas oczekiwania. Czekamy na nadejście Mesjasza. Ma się narodzić Pan Jezus, a my musimy się na to przygotować. Mamy cztery tygodnie, aby oczyścić naszą duszę z grzechów i czekać na Jego przyjście.
Chrześcijanie na całym świecie dbają też o porządki w domu oraz o świąteczny wystrój. Trzeba przygotować świąteczne potrawy, wypieki oraz przede wszystkim 12 potraw na Wigilię. Symbolem Świąt Bożego Narodzenia jest pięknie przystrojona choinka, stajenka licha, a w niej Święta Rodzina.
Ale zanim wszyscy na świecie będą adorować Pana Jezusa w stajence, w każdym kościele oraz we własnej duszy — zaglądnijmy do kuchni domu, który właśnie mijamy. Gospodyni dwoi się i troi, żeby zdążyć ze wszystkim na pierwszą gwiazdkę. Wszystko lśni, potrawy gotowe, choinka stoi — wylicza w myśli: dzieci też coś pomagały, jeszcze zwierzęta nakarmione. Podobno będą gadały po Wigilii, czy gospodarz o nie dbał.
A właśnie, gdzie on się podział? Jeszcze chwilę wcześniej coś dopytywał, czy wszystko jest, czy nie trzeba jeszcze czegoś kupić, coś pomóc. Nie ma go — teraz dochodzi do niej sens jego pytań. Może poszedł do kościoła w ostatniej chwili zrobić rachunek sumienia, a może i to jest pewne — poszedł do sklepu po zaopatrzenie, jemu tylko potrzebne.
Przez cały Adwent w kościele księża apelowali, prosili: zróbcie Wigilię na trzeźwo, przynajmniej ten jeden dzień. Nie do każdego dociera sens tego apelu. Jak świat światem — ojciec, dziadek, pradziadek — wszyscy stają na głowie, aby mieć na Wigilii tę trzynastą potrawę. I nieważne, że czasem ostatnie pieniądze na to idą. Dzieci patrzą na pijących, a chciałyby nacieszyć się chociaż w święta przy choince trzeźwym ojcem i gośćmi.
A tu każdy gość oprócz zwykłego prezentu trzyma pod pazuchą „niespodziankę”. Po Wigilii idą wszyscy na Pasterkę — to też zwyczaj z dziada pradziada. Pan Jezus patrzy ze swojego żłóbka z radością na przybyłych, ale ze smutkiem na tych, którzy plączą język przy śpiewaniu kolęd. Są tak zmęczeni, że nie bardzo wiedzą, po co tu przyszli.
Jutro, za parę godzin, znów idziemy w gości, do rodziny. Tam też, oprócz zwyczajowych potraw, znajdzie się ta jedyna w swoim rodzaju butelka z „wodą ognistą”, jak mówili Indianie. Musi być, bo święta bez tego to nie święta — bo „zastaw się, a postaw się”, bo taki zwyczaj, jak choinka w kącie. Bo... dlaczego nie masz? Bo chory jesteś, nie możesz pić?
No i po takim maratonie świąteczno-noworocznym rzeczywiście można się rozchorować. A niejedna kobieta ze względu na dzieci chciałaby zmienić te zwyczaje. „NIGDY więcej alkoholu” — każda apeluje co roku do swojego męża. I co się dzieje? Niestety nic — to taki zwyczaj, jak choinka, jak Wigilia — musi być i koniec.
Ale jest światełko w tunelu. Z zagranicy przychodzą do nas różne zwyczaje — dobre lub złe. Na pewno dobrym zwyczajem jest moda na abstynencję. Jeśli ktoś chce się napić — nawet na największej imprezie — siada w kącie baru i pije tyle, ile sam da radę. Wódka przestaje być bogiem, ale niestety przychodzą inne uzależnienia — od internetu, telefonu komórkowego. Być może gorsze — przesłaniają w takim samym stopniu chwile ważne, jak Wigilia czy Boże Narodzenie.
Ale Pan Jezus, niezrażony tymi przeciwnościami, przychodzi na świat do nas i, jak od stuleci, czeka, żeby choć jedna dusza zawróciła ze złej drogi.


